Technik Okrętowy
Andrzej Cis, wbrew temu co obecnie robi, skończył Technikum Budowy Okrętów. Twierdzi jednak, że doświadczenie, wyniesiony z traserni, bardzo mu się w życiu zawodowym przydało. - Przestrzenne widzenie projektu, praktyka w przenoszeniu wymiarów z projektu na rzeczywiste płaszczyzny, dostrzeganie całości, kiedy jeszcze jest tylko rysunkiem, to wszystko zawdzięczam po połowie pracy w Stoczni Szczecińskiej, wówczas jeszcze imieniem Warskiego i tradycji rodzinnej.
Od najmłodszych lat nie tylko pływał na jachtach, ale i też sam je robił. Do Harcerskiego Ośrodka Żeglarskiego trafił jeszcze jako kilkunastoletni młodzian, tam skończył kurs szkutnictwa i stworzył własnymi rękoma kilkanaście sztuk jachtów klasy "Wydra".
- Poznałem ośrodek jeszcze za czasów komendanta Cezarego Bambera. To było wspaniałe miejsce, prawdziwa szkoła żeglarstwa, gdzie nauczano wytrwałości, hartowano młode ciała i uodparniano psychikę na przeciwności losu.
Powrót do hom-u
Prawdopodobnie już niedługo wróci do HOM-u, ale już jako przedsiębiorca, którego zadaniem będzie położyć na dachu stojącej tu willi, nowy dach. Owa willa, to przedmiot wielu wspomnień dla całych pokoleń młodych ludzi, którzy ją przed wieloma laty odgruzowywali, a jednocześnie odkrywali w piwnicach prawdziwe skarby. najcenniejszymi wydawały sie wówczas wojskowe, niemickie pontony, sprzęt do nurkowania i tekielunek do jachtów.
- Dziś na żeglowanie nie mam tak wiele czasu, jak bym sobie tego życzył. Ale nadal ciągnie na wodę. Na własny jacht mnie nie nie stać, nad czym ubolewam, ale jako załogant zawsze gdzieś się załapię. Chociażby do Jurka Siudyma. Choć po prawdzie, marzy mi się wzorem Andrzeja Armińskiego, ruszyć dookoła świata.