Wici z Atlantydy

Artur Piskała do dziś emocjonalnie związany jest z dawną szkołą średnią (słynnym ogólniakiem nr V), Instytutem Informatyki i Cybernetyki Ekonomicznej Uniwersytetu Szczecińskiego i Akademickim Klubem Turystyki Kajakowej "Pluskon". Praca zawodowa w sposób dosłowny ociera się o wspomniane trzy źródła, które go wspomagają i z którymi dzieli smutki i radości, wzloty i chwile goryczy. Na szczęście, tych ostatnich niemalże nie ma.

Dawna klasa z liceum, była to rzadko spotykana grupa młodziaków, która tak w szkole, jak i po jej zakończeniu, trzymała się razem i po maturze nie zerwała więzi, do dziś utrzymując ścisły kontakt. Żona Artura, Iwona, to koleżanka z klasy. Podobnie jego dwaj wspólnicy Piotr Wilanowski i Marcin Łuczyk. Z ostatnimi wiąże go również fascynacja SF. Z niej to, a konkretnie z jednej z powieści Henry Kuttnera, zaczerpnęli nazwę dla swojej firmy: HOGBEN, od nazwiska pewnej rodziny, pochodzącej z ginącej Atlantydy.

Studia

Studia, to wspaniały wydział informatyki, którego (jeśli chodzi o atmosferę) już nie ma. Zainteresowania nowoczesną poligrafią zaczęły się już na studiach, dzięki prof. Antoniemu Nowakowskiemu. Poszukiwał pilnie kogoś, kto w bardzo krótkim czasie wydałby podręczniki dla potrzeb wydziału. Wówczas to cała trójka wzięła to na siebie i tak powstała firma HOGBEN. Z uczelnią, po jej ukończeniu, nie zerwali. Nadal są asystentami, aczkolwiek - jak przyznaje się Artur - na zajęcia ze studentami mają coraz mniej czasu. Własna firma, obłożona zamówieniami, jest bardzo wymagającą partnerką. Na tyle, że nawet rodziny mają co jakiś czas pretensje, że ojcowie tak mało czasu spędzają w rodzinnych pieleszach.

- Solennie wzięliśmy się za siebie. Przynajmniej ja. Narzuciłem sobie rygor "prorodzinny". Nie można dać zwariować się pracy. Na szczęście żona i dzieci mają podobne zainteresowania, jak ja. Iwona zresztą pływała razem ze mną w "Pluskonie", a 9-letni Maciej już chwycił bakcyla. Marysia ma trzy lata, ale też chwyci. Stąd wspólne, rodzinne wyprawy na polskie wody, głównie po cudownych, czystych i dzikich jeszcze akwenach Pojezierza Drawskiego.