Drugi oddech PZM
Jerzy Mołczanow nie należy do osób, które lubią chwalić się swoimi dokonaniami. Dopiero w tym roku zrobiłem sobie drugie zdjęcie od czasu, jak wiele lat temu wyrabiałem dowód osobisty - śmieje sie z siebie i swojej niechęci do eksponowania. Przyjaciele twierdzą, że jest zbyt skromny, jako że w jego osobie można prześledzić losy szczecińskiej motoryzacji na przestrzeni ostatnich lat.
Po ukończeniu Wydziału Inżynieryjno Ekonomicznego Transportu Politechniki Szczecińskiej rozpoczął pracę w Technicznej Obsłudze Samochodów, mieszczącej się przy ulicy Mieszka. Wkrótce po tym TOS wraz z BEHAMOT-em i MOTOZBYT-em utworzyły POLMOZBYT. Pan Jurek przeszedł wszystkie stanowiska pracy, poznając motoryzację od przysłowiowej podszewki, zaczynając od warsztatu a kończąc na stanowiskach decyzyjnych, w tym inspektora odbioru jakościowego i kierownika sekcji sprzedaży samochodów.
Wsparty wiedzą przeszedł do pracy w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego, a później do Polskiego Związku Motorowego, zajmującego się m.in. szkoleniami kierowców. W 1983 r. został jej dyrektorem.
PZM-ot rozszerzył swoją ofertę. Prócz tradycyjnych usług wyszliśmy z ofertą usług wokółmotoryzacyjnych - wspomina - To była szansa na rozwój i wydaje się, że szczeciński oddział w pełnią ją wówczas wykorzystał.