Nowy łańcuch ku radości kierowców i ich aut

Moda, jak wszędzie

W łańcuchach śniegowych wciąż pojawiają się nowe rozwiązania, choć wydawałoby się, że to niemożliwe. Bardziej na Zachodzie, niż u nas, choć i nasi kierowcy coraz częściej je stosują. Szczególnie ci, którzy na narty jeżdżą do Austrii, a zawodowcy, rozwożący towary po Europie, do krajów skandynawskich.

Najstarsze modele darły opony tak, że ogumienie często nie wytrzymywało nawet jednego sezonu, podobnie jak sam łańcuch. Kiedy zimy stały się cięższe, a potrzeba dbania o swoje samochodu wzrosła wraz z ilością aut na drogach, zaczęto myśleć poważnie nad poprawą łańcucha. W wielu krajach uznano też, że łańcuch zimą jest podstawą bezpieczeństwa (vide - Szwecja, gdzie już nie jeden kierowca z Polski zarobił spory mandat).

Wzory łańcuchów zaczęły się więc zmieniać niemal za każdym sezonem. Może nie jak moda na suknie, ale zawsze. Po starych, choć niezwykle popularnych systemach ("drabinkowych" i "Y") obecnie wypierają je nowe wzory, "diamentowe". Ogniwa z okrągłego drutu zastąpiono oczkami o ostrych krawedziach, dzięki którym wgryzają się w śliską nawierzchnię, rozcinają ją i zapewniają kołom lepszą przyczepność. Podobno nie niszczą też tak opon, jak te druciane. Zmniejsza się też wielkość ogniw. W tym roku wprowadzono do użytku łańcuchy z mniejszymi niż dotychczas (niegdyś o przekroju 16 lub 14 mm), dziesięciomilimetrowymi ogniwami.

- Wprowadziliśmy na rynek polski nowy standard łańcucha - nie bez dumy podkreśla ten fakt Mirosław Kordyszewski, prezes firmy Inter Pack. - Są to łańcuchy firmy König, wykonane z lepszych stopów. Dzięki temu są bardziej przyjazne dla samochodu. Drobniejsze ogniwa zapewniają też lepszy komfort jazdy, co jest szczególnie ważne przy dłuższych trasach. Do niektórych modeli samochodów, w których prześwit między oponą, a karoserią jest mały, przewidzieliśmy łańcuchy o ogniwach 9 milimetrowych.

Nowe łańcuchy niestety są droższe od dotychczas stosowanych. Kosztują ponad 300 zł. Producent zapewnia, że mogą służyć przez wiele lat. Oczywiście, o ile stosować się będzie (i tu następują niejednoznaczne sformułowania) prawidłową jazdę, tj. omijając dziury i inne wyrwy w jezdni, nie wjeżdżać na zbyt wysokie krawężniki i stosować szybkość pojazdu nie większą, niż 50 km/h. Ważne jest, co trzeba przyznać, że zerwany łańcuch stosunkowo łatwo samemu zreperować dzięki zapasowym ogniwom, które dołączane są do sprzedawanych kompletów. Ale - z tymi starymi też było podobnie.