Witold Witkowski całe życie pasjonował się samochodami. Już w szkole średniej otrzymał od ojca "malucha", któremu własnoręcznie wykonany lifting nadał bardzo bojowy wygląd. Miał przez niego sporo kłopotów. W tym czasie bowiem przed szkołą parkowały tylko dwa auta: pierwszy, "Syrenka" dyrektora i drugi, jego "maluch".

Czytaj dalej...

- Jest kilka osób, dla których nie jest tak ważny "szmal", co przygoda, ale i też wynikające z niej skutki - ogólnie i niemodnie mówiąc - dydaktyczne dla społeczeństwa. Jest w naszej grupie Grzesiu Kołodziejski, wiceprezydent miasta, jest Jacek Pok, naczelnik wydziału rychu drogowego policji i wielu innych zapaleńców, którym marzy się, by ukochany klub ponownie zaistniał na mapie kraju. Jednocześnie chcemy poprzez różne imprezy podnieść poziom jazdy szczecinian. Także kulturę i bezpieczeństwo, głównie młodzieży, która dziś szaleje, ale na ulicach miasta.

Czytaj dalej...

"Polmozbytowskie" lata, to pełnienie różnych funkcji, uczestniczenie w zmianach, zachodzących w gospodarce skali mikro, szukanie czegoś nowego i ciagłe niezadowolenie z tego, co już się osiągnęło. Przez te wszystkie lata poznał dobrze polskie samochody, włoskie, czeskie i rumuńskie. Na własny użytek ukuł teorię, że wszystko, w tym jakość, zależy od ludzi i od faktu, czy ma się do czynienia z fachowcami, czy z partaczami.

Czytaj dalej...

<< Pierwszy < Poprzedni [1 / 2] Następny > Ostatni >>