Polmozbyty

"Polmozbytowskie" lata, to pełnienie różnych funkcji, uczestniczenie w zmianach, zachodzących w gospodarce skali mikro, szukanie czegoś nowego i ciagłe niezadowolenie z tego, co już się osiągnęło. Przez te wszystkie lata poznał dobrze polskie samochody, włoskie, czeskie i rumuńskie. Na własny użytek ukuł teorię, że wszystko, w tym jakość, zależy od ludzi i od faktu, czy ma się do czynienia z fachowcami, czy z partaczami.

Po reorganizacji Polmozbytu, pełnił funkcję głównego specjalisty do spraw sprzedaży samochodów. Kiedy pracownicy wspólnie z rodzimą firmą, Polmozbytem, utworzyli w marcu ubiegłego roku spółkę AUTO - GRYF, został wybrany na prezesa zarządu. Jestem trochę ryzykantem - przyznaje - Stąd to częste pragnienie dotknięcia tego, co zobaczyła Alicja po drugiej stronie lustra. W wymiarze, oczywiście, współczesnej nam sceny gospodarczej.

Kiedy spółka powstawał, zatrudniała 16 pracowników. Dziś jest ich już 35 i prawdopodobnie będzie poszukiwała następnych. Startował ze sprzedażą samochodów marki Fiat, a w tym roku przejęła od Polmozbytu również sprzedaż części. W najbliższym czasie otworzy "prawdziwy" serwis Fiata, który - jak podkreśla pan Stanisław - nie da klientom powodów do narzekań na niefachową obsługę, obskurne pomieszczenia etc. Trwają już przygotowania, w ramach których od 1 kwietnia działają na stacji nowoczesne stanowiska do badań. Wkrótce pojawią się kolejne, specjalistyczne urządzenia.

Fiat

Fiat jest bardzo dobrym samochodem - twierdzi - To nowa generacja aut, rozpoczęta samochodem roku Punto, następnie obdarzonymi tym samym tytułem Bravo i Brava, przebojem w postaci rodzinnej Marea'y i teraz, cieszącej się niezwykłą popularnością, Sieny. Wkrótce, prawdopodobnie już na przełomie września i października, do rodziny dołączy Palio. Obecnie wszystkie europejskie samochody reprezentują podobny poziom techniczny, przy czym trzeba przyznać Fiatowi, że stara się prowadzić nie tylko w nowinkach, ale również w bezkonkurencyjnych sylwetkach swych wozów.

Rodzina pana Stanisława trochę narzeka na jego "zaganianie" i permanentny brak wolnego czasu. Czasami tylko żonie udaje się wyciągnąć męża na rowerową wycieczkę, choć nie jest to takie proste i niezbyt częste. Bardzo lubi spędzać wolne chwile na jesiennym zbieraniu grzybów, ale - śmieje się - ta pora zdarza się w roku tylko raz. Najlepiej wypoczywa na wsi, z daleka od cywilizacyjnych błyskotek, gdzie "czuć" naturę. Marzy, żeby zobaczyć obrzeża Azji, poznawane przed wielu laty poprzez lektury, w tym tak poczytnego niegdyś serialu Szklarskiego o Tomku Wilmowskim. Może kiedyś ... - wzdycha przyznając, że nierealne to finansowo marzenia.